Drodzy wszyscy, szykuję właśnie do druku książko-album z portretami tajwańskich aborygenów. Zapraszam was do zerknięcia na zdjęcia, które wyszły mi najlepiej.
W telegraficznym skrócie:
- Aparat: Fujifilm X-T4 i X-T5 z obiektywem Fujinon XF 70-300 mm
- Karta pamięci: Lexar 1TB 1066x (zbyt wolna)
- Na tę chwilę około 280 odwiedzonych plemion (ceremonii i festiwali). Mam na koncie jedną wystawę, inne są w konceptualizacji: https://ab.
Specjalne podejście:
Wyspecjalizowałem się do robienia zdjęć MIKROEKSPRESJOM. To trwające ułamki sekund wyrazy twarzy, które w typowej sytuacji bardziej możemy poczuć, niż zobaczyć. Na polskiej Wiki są bardzo dobrze wyjaśnione.
Drugą częścią jest prosta obserwacja: twarz to narzędzie, które służy do zarażania ludzi wokół naszymi stanami emocjonalnymi, nastrojami itp. O tym jest przedmowa prof. Jerzego Bralczyka do tego albumu.
Trzecim kawałkiem jest to, że te uśmiechy zarażają i działają! Są najsilniejszym lekarstwem na depresję i zły nastrój. Tak uważam ja sam, ale także psycholog dr Tomasz Witkowski, który zdjęcia oglądał.
Wreszcie czwarty kawałek to geopolityka.
Tajwańczycy mają pod bokiem komunistyczne Chiny. Cały pomysł albumu, pełnego zdjęć roześmianych dzieciaków, jest tak skonstruowany, że może być i prawie na pewno będzie rozsyłany m.in. członkom amerykańskiego Kongresu. W tej chwili sprawa jest na etapie konceptualizacji u czynników oficjalnych i w Polsce, i na Tajwanie.
Dwie anegdoty:
Na aborygenów czaiłem się m.in. przy wejściach do miejsc ceremonii i festiwali, gdzie spotykali swoich starych znajomych i przyjaciół. Tam zwykle było najwięcej przekrzykiwań powitalnych i radości.
Każde naprawdę udane zdjęcie ma swoją historię. Moją ulubioną jest dwunastoletnia dziewczyna z ludu Amis w niebieskiej koszuli (chiny.pl/aborygeni). Pierwszy raz była na festiwalu. Dwie zawodowe tancerki uczyły ją tańczyć. W chwili robienia zdjęcia odwróciła się, by szukać wzrokiem mamy i wykrzyknąć, że już umie tańczyć. A ja czekałem cierpliwie na z góry upatrzonej pozycji. Pstryk! Udało się.
Już pełnoskalowe podchody zrealizowałem ze starszą panią w czerwonym stroju. Przy pierwszej wizycie w jej plemieniu łaziłem za nią przez bite 1,5 godziny, aż w końcu wszyscy się do mnie przyzwyczaili. W końcu była tak przeszczęśliwa, że ktoś zwraca na nią tak wielką uwagę, że akurat to zdjęcie jest moim ulubionym na cały 2023 rok.
W Polsce:
Do wsparcia namówiłem red. Bogusława Chrabotę (dziennik Rzeczpospolita), Jacka Pałkiewicza i całkiem sporą gromadkę innych znanych osób. Trzymajcie kciuki!
Moja prośba do was:
Jeśli macie konstruktywne uwagi, które uczynią moje zdjęcia lub cały album lepszym, poproszę o prywatną wiadomość!
Jeśli bawicie się w Patronite, zapraszam! Jeśli nie bawicie się w Patronite, a uznacie, że warto mi pomóc, zapraszam was do przedsprzedaży książki tutaj w mojej autorskiej księgarni: chiny.pl/sklep/piesniplemion.
Linki:
Moje 18 ulubionych zdjęć: chiny.pl/aborygeni.
Mój profil Facebook, na który wrzucam zdjęcia z festiwali i ceremonii:
https://www.facebook.com/
Więcej o mnie i lista osób publicznych, które pomagają mi wizerunkowo:
https://chiny.pl/distant-
Piotr